fot. fotolia

Zakaz reklamy aptek to walka o przetrwanie

Sytuacja aptek jest dziś wyjątkowo trudna, na co miała ogromny wpływ obowiązująca drugi rok ustawa refundacyjna. Czy zapowiadana na początek 2014 roku jej nowelizacja przyniesie poprawę? Co dał nam zakaz reklamy aptek?

Obniżenie marży hurtowej i detalicznej, częste zmiany listy leków refundowanych, całkowity zakaz reklamy aptek i ich działalności, spadki sprzedaży – wszystko to spowodowało, że sytuacja większości aptek jest obecnie bardzo trudna.

Mniej leków w hurtowniach

Pomimo protestów środowiska, Ministerstwo Zdrowia nie zmieniło decyzji i w planowanej nowelizacji ustawy nie znalazła się zmiana postulowana przez branżę hurtowni farmaceutycznych. Od stycznia 2014 roku marża hurtowa ma zmniejszyć się do 5 proc., obecnie wynosi 6 proc., w 2011 roku wynosiła 9,87 proc. Andrzej Stachnik, prezes Związku Pracodawców Hurtowni Farmaceutycznych, który zaopatruje ok. 90 proc. aptek w Polsce, alarmuje, że spowoduje to pogorszenie współpracy między hurtowniami a aptekami i pogorszenie sytuacji pacjentów, którzy już dziś często odchodzą z kwitkiem, bo w aptece brakuje leku. Zapowiada, że hurtownie muszą podjąć działania, które umożliwią funkcjonowanie przy obniżonej marży: „Od 1 stycznia będziemy zmuszeni zaostrzyć warunki współpracy z aptekami ze względu na niepokrywanie kosztów dystrybucji leków refundowanych”. Na przyszły rok szykują się więc kolejne redukcje zatrudnienia, zamykanie punktów hurtowych, zmniejszanie stanów magazynowych. Hurtownie będą jeszcze rzadziej dostarczać leki do aptek, szczególnie tych znajdujących się poza miastem.

Reklama czy informacja

Największy spór w środowisku aptekarskim toczy się jednak o reklamę aptek. Pierwotnie w nowelizacji ustawy znalazły się zapisy będące próbą „doprecyzowania zakazu reklamy”. Przeciwnicy zmian w art. 94a ustawy Prawo farmaceutyczne uważają, że to próba „wpuszczenia reklamy tylnymi drzwiami”. Zwolennicy tzw. doprecyzowania tego przepisu twierdzą, że apteka powinna mieć prawo do informowania o produktach, które nie są refundowane, czyli np. lekach OTC, niektórych wyrobach medycznych czy dermokosmetykach. Pierwotnie taki zapis znajdował się w nowelizacji ustawy, jednak z ostatecznej wersji został usunięty przez Ministerstwo Zdrowia – po interwencji Naczelnej Rady Aptekarskiej. Pod listem do ministra zdrowia w tej sprawie podpisało się kilka tysięcy farmaceutów.

– Apteka jest placówką ochrony zdrowia publicznego, a farmaceuta wykonuje zawód zaufania publicznego i obowiązuje go Kodeks Etyki Aptekarza RP. Wyklucza on udział aptekarzy w reklamie usług farmaceutycznych. W Polsce nie mogą przecież reklamować swojej działalności przedstawiciele innych zawodów zaufania publicznego, w tym lekarze, pielęgniarki, weterynarze i prawnicy. Nie może reklamować swojej działalności urolog leczący nerki, kancelarie prawne też nie mogą przyciągać klientów informacją: „U nas najtaniej, a w poniedziałki porady za 1 zł”. Wszyscy to rozumieją i akceptują, natomiast zakaz reklamy aptek ciągle jest kwestionowany, głównie przez różne środowiska biznesowe – tłumaczy stanowisko NIA Eugeniusz Jarosik. – Wpływowe grupy interesu, zwłaszcza przedsiębiorcy niefarmaceuci, wciąż nie mogą pogodzić się z nowymi regułami na rynku aptek po wejściu w życie ustawy o refundacji leków, w tym z zakazem prowadzenia programów lojalnościowych.
Z taką interpretacją nie zgadza się Związek Pracodawców Aptecznych PharmaNET: – Postulujemy rozwiązanie, które obowiązuje w większości krajów Unii Europejskiej, USA i Kanadzie, gdzie rynek leków OTC i wyrobów medycznych sprzedawanych w aptece, jest wolny – mówi Marcin Piskorski, prezes zarządu Związku Pracodawców Aptecznych PharmaNet. Podkreśla, że właściciele aptek z powodu nieprecyzyjnych przepisów przegrywają z placówkami takimi jak drogerie czy supermarkety, które mogą informować o suplementach diety, lekach dostępnych bez recepty, wyrobach medycznych.

Okrągły stół farmacji?

PharmaNet, Konfederacja Pracodawców Prywatnych Lewiatan, Izba Gospodarcza Farmacja Polska, Polska Izba Ubezpieczeń, Federacja Pacjentów Polskich oraz Centrum im. Adama Smitha wystosowały we wrześniu list do ministra zdrowia z apelem o kontynuowanie prac nad „doprecyzowaniem przepisów o zakazie reklamy aptek i punktów aptecznych”. Lewiatan pod koniec września zaapelował do ministra zdrowia o zorganizowanie okrągłego stołu wszystkich organizacji reprezentujących środowiska farmaceutów i właścicieli aptek, by rozmawiać na temat kondycji aptek i spornych zapisów.

Samorząd aptekarski okrągłemu stołowi jest przeciwny, jeśli ma on dotyczyć sprawy reklamy aptek. – Nie będziemy uczestniczyć w akcji lobbingowej „na temat możliwości doprecyzowania art. 94a ustawy Prawo farmaceutyczne”, prowadzonej przez organizacje reprezentujące przedsiębiorców działających na rynku aptek – dodaje Eugeniusz Jarosik.

Ministerstwo w rozterce

W samym ministerstwie też nie ma jasności co do tego, czy taki zapis powinien ostatecznie się znaleźć, czy nie. Wiceminister Sławomir Neumann uważa, że nie ma powodu, by zabronić aptekom reklamować się i zarabiać na kosmetykach, pastach do zębów czy ciśnieniomierzach. Wiceminister Igor Radziewicz-Winnicki uważa, że „powrócą wtedy programy lojalnościowe i Polacy będą kupować jeszcze więcej leków, a w przypadku medykamentów w Polsce mamy nadkonsumpcję” (cytat za portalem Medexpress). Minister Bartosz Arłukowicz reklamowaniu się aptek jest przeciwny.

Zdaniem samorządu aptekarzy temat reklamy aptek sztucznie wywołują producenci. Na pewno za mało mówi się o innych sprawach dotyczących przyszłości polskiego aptekarstwa, takich jak wzmocnienie ekonomiczne apteki, jakość opieki farmaceutycznej nad pacjentem czy eksport równoległy leków.

 

Dr Grzegorz Kucharewicz prezes Naczelnej Rady Aptekarskiej

Pacjenci nie mogą być narażeni na reklamę

Protestujemy przeciwko wprowadzaniu opinii publicznej w błąd przez sygnatariuszy listu skierowanego do pana ministra w sprawie konieczności tzw. doprecyzowania art. 94a ustawy Prawo farmaceutyczne. Treść listu zawiera informacje niezgodne z prawdą i argumenty, których nie akceptuje samorząd aptekarski i zdecydowana większość polskich farmaceutów. Organizacje podpisane pod listem: Polska Konfederacja Pracodawców Prywatnych Lewiatan, Związek Pracodawców Aptecznych PharmaNET, Polska Izba Ubezpieczeń, Centrum im. Adama Smitha, Federacja Pacjentów Polskich (nie po raz pierwszy w działaniach lobbystycznych wykorzystywani są polscy pacjenci) i Izba Gospodarcza Farmacja Polska, nie reprezentują zawodu farmaceuty.

Interesy przedsiębiorców działających w branży farmaceutycznej nie zawsze pozostają w zgodzie z istotą naszego zawodu i zasadami etycznymi obowiązującymi farmaceutów. Próba stworzenia wrażenia, że powstała szeroka koalicja domagająca się zmiany art. 94a, nie może przysłonić faktu, iż ten kolos na glinianych nogach działa przede wszystkim w interesie niektórych przedsiębiorców funkcjonujących na rynku farmaceutycznym, niezadowolonych z rozwiązań przyjętych w ustawie o refundacji leków, jak sztywne ceny zbytu, sztywne marże czy zakaz reklamy aptek i ich działalności.

Relacja między pacjentem a farmaceutą wykonującym zawód zaufania publicznego musi być oparta na pełnym zaufaniu. Pacjenci nie mogą być narażeni na oddziaływanie reklamy, która zmierza do zwiększenia spożycia leków, co nie jest obojętne dla ich zdrowia i życia. Samorząd protestuje przeciw wykorzystywaniu idei opieki farmaceutycznej do prowadzenia działań marketingowych, a zwłaszcza programów lojalnościowych. Takie praktyki nie mają nic wspólnego z podstawowymi zadaniami opieki farmaceutycznej. Głównym celem trwającej od wielu miesięcy kampanii medialnej i działań lobbystycznych przeciwników zakazu reklamy aptek jest wywarcie presji na opinię publiczną i na organy państwa. Iluzje i mity roztaczane w przestrzeni publicznej splatają się z fałszywą argumentacją i hipokryzją.

Marcin Piskorski prezes zarządu Związku Pracodawców Aptecznych PharmaNET

Społecznie nieuzasadnione, szkodliwe dla branży

Propozycje zawarte w projekcie nowelizacji ustawy refundacyjnej są niewystarczające. Ministerstwo Zdrowia powinno pochylić się nad doregulowaniem art. 94a dotyczącego zakazu reklamy aptek. Obecnie każde działanie skierowane do pacjentów w aptece może być traktowane jako reklama. Zapisy, które znalazły się w polskim prawie, nie mają precedensu w żadnym kraju UE czy Stanach Zjednoczonych. Czym innym jest reklama apteki, a czym innym informacja o ofercie.

Niejasna sytuacja prawna powoduje, że w całym kraju jest prowadzonych wiele postępowań związanych ze złamaniem zakazu reklamy. Zarzuca się np., że na drzwiach apteki umieszczona była naklejka, że w aptece można zrealizować bony Sodexo, zapłacić kartą, zrealizować ubezpieczenie lekowe. Ustawa zlikwidowała możliwość działań propacjenckich. Do tej pory w aptekach były prowadzone różnego rodzaju programy opieki farmaceutycznej, programy propacjenckie, ubezpieczeń lekowych, co powodowało, że pacjenci mieli po pierwsze tańsze leki w aptekach, a po drugie otrzymywali dodatkowe usługi i wsparcie. Obecnie nie można informować o tych programach, a samo ich prowadzenie uznawane jest za zakazaną reklamę. Jest to społecznie nieuzasadnione.

Kolejnym problemem wynikającym z obecnego stanu prawnego jest dyskryminacja branży i uniemożliwienie jej równej konkurencji. Asortyment apteki to w ponad 50 proc. leki OTC, wyroby medyczne, dermokosmetyki. W dużej mierze to on decyduje o powodzeniu ekonomicznym apteki. Obecny zapis dyskryminuje naszą branżę wobec innych branż (supermarkety, drogerie), które mają ten sam asortyment i mogą go reklamować. Jedynie apteka nie może o swojej ofercie poinformować nikogo. Pacjenci, szukając tańszych leków OTC, suplementów diety czy wyrobów medycznych zamiast do apteki, trafiają do sklepu. Ze społecznego punku widzenia lepiej, żeby farmaceuta miał kontrolę nad tym, jakie leki przyjmuje pacjent, a nie sprzedawca w supermarkecie.

Nie namawiamy pacjenta do kupowania leków. Chcemy go informować o produktach dostępnych w aptece, niebędących lekami refundowanymi. W sytuacji, gdy marża apteczna została obniżona, hurtowa też, to dokładanie niemożności konkurowania z sieciami ogólnodostępnymi jest podcinaniem gałęzi całej branży. Największe straty ponoszą ci aptekarze, którzy w pobliżu mają drogerię czy sklep. Skarżą się, że pacjenci, którzy kiedyś do nich przychodzili po leki na grypę, ból głowy czy dermokosmetyki, teraz kupują je w supermarketach. Uważamy, że taka sytuacja jest nieakceptowana społecznie i zabójcza dla branży.

 

Zenon Wasilewski ekspert BCC ds. prawa farmaceutycznego

Zakaz reklamy uniemożliwił działalność informacyjną apteki

Apteka, oprócz tego, że spełnia swoją misję, jest przedsiębiorstwem. Musi zarabiać i mieć zysk. Powinna mieć możliwość prowadzenia reklamy leków OTC, suplementów diety, kosmetyków, środków higieny osobistej, a także prezentacji zatrudnionego personelu fachowego. Całkowity zakaz reklamy aptek jest niezgodny z art. 20 i 22 Konstytucji. Nie daje aptekom równego prawa do konkurowania na rynku i ogranicza ich swobodę gospodarczą. Zakaz reklamy aptek jest sprzeczny również z prawem unijnym: dyrektywą farmaceutyczną (2001/83/WE) i dyrektywą o swobodnym przepływie usług (2006/123/WE). Oczywiście, każde prawo konstytucyjne może podlegać ograniczeniu w przypadku uzasadnionych przyczyn wynikających z ochrony innego ważnego interesu publicznego. W tym przypadku to nie występuje.

Samorząd aptekarski nie jest jedyną organizacją reprezentującą farmaceutów i właścicieli aptek. Nie ma też monopolu na wypowiadanie się w kwestiach dotyczących rynku aptecznego. Trudno zgodzić się z tezą, że apteka nie ma prawa informowania pacjentów o swojej ofercie. Apteka powinna mieć możliwość prezentacji leków OTC, suplementów diety, kosmetyków. Są one reklamowane w supermarketach czy na stacjach benzynowych. Apteki przegrywają konkurencję z tymi podmiotami.

Zakaz reklamy uniemożliwił aptekom prowadzenie programów propacjenckich. Zlikwidował wszelką działalność informacyjną apteki. Utrudnia pacjentom nie tylko porównywanie cen, ale też dokonanie właściwego wyboru zakupu produktów medycznych. Zakaz reklamy ma również negatywny wpływ na bezpieczeństwo pacjentów i niekontrolowany zakup leków w supermarketach czy na stacjach benzynowych. Tam nie ma możliwości uzyskania fachowej porady farmaceuty.

W przypadku aptek i hurtowni farmaceutycznych wejście w życie ustawy refundacyjnej wiąże się z obniżeniem marż na leki i zmianami cen w związku z ogłaszaniem nowych wykazów leków refundowanych. Zaostrzeniu uległy warunki kredytów kupieckich. Skrócono czas na realizację zobowiązań finansowych apteki wobec hurtowni. Zmniejszona została częstotliwości dostaw. Apteki do minimum ograniczają swe zapasy. Leki są często niedostępne dla pacjenta „od ręki”.

Ustawa refundacyjna nakłada sztywne ceny na leki refundowane, w efekcie spadła ich sprzedaż. Rośnie też poziom współpłacenia pacjentów za leki. To wszystko odbija się na ich kieszeni oraz kondycji finansowej aptek. Konieczne są zmiany sposobu liczenia marży detalicznej i jej wysokości. Marża detaliczna generowana na lekach refundowanych nie pokrywa kosztów ich wydawania. Należy też zmienić częstotliwość wprowadzania zmian cen w wykazach leków refundowanych.

Podobne wiadomości

Nie ma możliwości dodania komentarza