FOT. DEPOSITPHOTOS

Apteki do Obrony Terytorialnej Polski, czyli o logice rządzenia

W poprzednim numerze „Managera Apteki”, dostępnym już na portalu managerapteki.pl, opublikowałem artykuł dowodzący, że warto rozpocząć realną pracę nad zbudowaniem obywatelskiego zaplecza dla obrony terytorialnej Polski od włączenia do niej kontraktami indywidualnych aptek, wspieranych przez diagnostów laboratoryjnych i polskie fabryki farmaceutyczne.

Część z Czytelników uznała to za żart na prima aprilis, inni za interesującą tezę, większość jednak zauważyło: „Obrona Terytorialna sama porozumie się z Ministerstwem Zdrowia.”
Moim zdaniem byłby to błąd kardynalny i zaprzepaszczenie szansy, by Obrona Terytorialna wypracowała w krótkim czasie niezależną pozycję, tak jak Ochotnicze Straże Pożarne. Bo jej sukces będzie zależeć wyłącznie od poparcia społeczności lokalnych, a te uwielbiają autonomiczność i podejmowanie decyzji na miejscu, nie w Warszawie.

Główną przyczyną słabości naszego państwa jest jego centralizm rozumiany jako resortowa zachłanność – jeśli w Polsce ma powstać coś, co kojarzy się ze zdrowiem, to musi podlegać Ministerstwu Zdrowia. A dlaczego? Z przyzwyczajenia?

W ramach obrony terytorialnej mógłby powstać komplementarny system udzielania pomocy medycznej bliski miejscom wypadków i opieka farmaceutyczna blisko domu pacjenta. To wszystko zorganizowane na poziomie lokalnym, służące zdrowiu tam, gdzie do szpitala czy apteki jest daleko w czasach pokoju, a w warunkach wojennych dystans może być po prostu nie do pokonania.

Niech reforma służby zdrowia idzie swoją drogą

To tylko fragment tekstu. Dostęp do treści jest dostępny TYLKO DLA ZALOGOWANYCH użytkowników z wykupionym rocznym abonamentem.

Dodaj do koszyka

Formularz zamówienia

NazwaPrzelew
Roczny dostęp do treści managerapteki.pl118.08 zł
Anuluj
Apteki do Obrony Terytorialnej Polski, czyli o logice rządzenia
Oceń artykuł

Podobne wiadomości

Nie ma możliwości dodania komentarza